<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>web.press</title>
	<atom:link href="http://www.sunline-studio.com/blog/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.sunline-studio.com/blog</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 17 Aug 2010 22:40:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Pan Zabójca</title>
		<link>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=650</link>
		<comments>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=650#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 22:07:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Webzir</dc:creator>
				<category><![CDATA[One-Shoty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.sunline-studio.com/blog/?p=650</guid>
		<description><![CDATA[Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma brzydkimi pasztetami zaczynało się wiele bajek, opowiastek, dlatego ta zacznie się zupełnie inaczej.

Jest noc... A, nie, to też już było.

Nie ma nocy, ale pioruny złowieszczo waliły w piorunochrony oraz w słupy telegraficzne, przez co w całej wsi o nazwie Pączkowice Zaleśno-Wysokie nie było internetu. Był to wielki dramat dla wszystkich nerdów, którzy umówili się na nocne szukanie bugów w jądrze linuxa. Niestety, oprócz złowieszczej burzy, która pewnie zaraz wyłączy i spali mi komputer do jedynej ławki w mieście zbliżała się zakapturzona postać. [...] 

(kliknij na tytuł by czytać dalej)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: right;">Dla Szyszy<br />
od Weba.</p>
<p>Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma brzydkimi pasztetami zaczynało się wiele bajek, opowiastek, dlatego ta zacznie się zupełnie inaczej.</p>
<p>Jest noc&#8230; A, nie, to też już było.</p>
<p>Nie ma nocy, ale pioruny złowieszczo waliły w piorunochrony oraz w słupy telegraficzne, przez co w całej wsi o nazwie Pączkowice Zaleśno-Wysokie nie było internetu. Był to wielki dramat dla wszystkich nerdów, którzy umówili się na nocne szukanie bugów w jądrze linuxa. Niestety, oprócz złowieszczej burzy, która pewnie zaraz wyłączy i spali mi komputer do jedynej ławki w mieście zbliżała się zakapturzona postać. Brzydki płaszcz rodem z lumpeksu sprawiał, że owa postać wyglądałaby jak jakiś bezdomny&#8230; No ale ten złowieszczy kaptur! Był jeszcze bardziej złowieszczy niż wspomniana przeze mnie burza i jeszcze bardziej złowieszczy niż cień rzucany przez tą postać (bardzo złowieszczo się zrobiło, no nie?). Trochę straciłem wątek, no ale pan morderca psychopata&#8230; No nie! Miałem nie spoilerować! Ech, znowu schrzaniłem. Ale jak już zacząłem to skończę. No więc, zakapturzony pan zbliżał się tak do tej ławki gdy nagle zaczepiła go inna postać, która szła za nim cały czas, ale pan w kapturze go (bo to facet był) nie wiedział, bo miał pelerynę niewidkę do straszenia ludzi.</p>
<p>- Czego chcesz Panie Niewidoczny? &#8211; spytał Pan Zakapturzony.<br />
- Otóż sprawa jest taka, że właśnie jadłem robaka, gdy ten umyślnie mi zbiegł i musiałem ja za nim biec, a że burza jest potworna to mi się zorza przypomniała, jak żem ją oglądał wraz z mą małżonką!<br />
- Co ty pieprzysz?! &#8211; kulturalnie zapytał się Pan Zakapturzony. &#8211; Czego ty w ogóle ode mnie chcesz?!<br />
- Jam jest Pan Niewidoczny, co jest cholernie skoczny, gdy żem tak szedł zauważyłem cię i myślę sobie: „co ten facet robi w burzowy dzień, pewnie jakiś przestępca czy inny złoczyńca”. Po tych myślach dobiegłem tu by zdać raport później w formie mych słów, na papierze zwanym papierem, gdyż jestem wspaniałym wierszokletem! Co z tego że moje rymy sensu nie mają, jak&#8230;<br />
- Rymy? Rany! Gdzie? Bo gdzieś przegapiłem! &#8211; Zastosował prawie niewidoczną ironię Pan Zakapturzony.<br />
- Panie nie chrzań pan tu, jam jest sławny literat, karierę zrobiłem w państwie mym, co się nazywa Zielony Trym. Tak więc przechodząc do sedna sprawy – czy jesteś złoczyńcą, gościem spod ciemnej gwiazdy? &#8211; w końcu spytał Pan Niewidoczny.<br />
- Yym, tak.</p>
<p>Po tych słowach Pan Zakapturzony wyciągnął zza pazuchy sztylet i wbił go prosto w serce Pana Niewidocznego, po czym on runął na ziemię, wieńcząc swoje życie następującymi słowami:</p>
<p>- Od razu wiedziałem gdy cię spotkałem, żeś nie prosty człowiek lecz złodziej, zabójca i w ogóle niezły kawał chujca!</p>
<p>Pan Niewidoczny nie żył. Zakapturzony stał chwilę nad nim i oglądnął dokładnie ranę. Wciąż sączyła się z niej krew. Po chwili ukląkł nad ciałem i specjalną piłką spiłował kawałek zęba. Wrzucił go do małej, szczelnie zamykanej torebeczki i ruszył w sobie tylko znanym kierunku. Gdy już był daleko w końcu ktoś zobaczył ciało. Akurat przechodzili obrońcy krzyża. Jedna ze starszych pań zaczęła:</p>
<p>- No nie no, to państwo to kpina jakaś! Hańba! Hańba! Żeby takie świeże ciało leżało sobie właśnie na trasie gdzie przebiega nasza manifestacja!</p>
<p>Do głosu dołączyły kolejne „Hańby! Hańby!”, po czym „pielgrzymka” się oddaliła. Pan Niewidoczny, a raczej to co z niego zostało gdy zdeptało go 50 emerytów, dalej leżało niezauważone. Na szczęście akurat przechodził patrol milicji, który od razu zadzwonił po policję.</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>- Szedłem sobie, szedłem, zażerałem kanapkę&#8230; wie pan, żona mi moją ulubioną zrobiła ze schabikiem! No i szedłem, a tu patrzę i takie jakieś pogniecione ubrania leżą i to jeszcze całe takie jakieś czerwone: ale myślę sobie „to pewnie jakaś moda taka, żeby zostawiać ubrania poplamione na ulicy i że trzeba je posprzątać”. I tak właśnie zwłoki znalazły się w kontenerze.</p>
<p>- Panie posterunkowy! Wie pan, że zatarł pan masę śladów? Nasz technik-informatyk ledwo może zidentyfikować ofiarę na facebooku! Bez tego szanse na odnalezienie sprawcy są prawie zerowe! &#8211; odpowiedział komendant.<br />
- Ale schabik był dobry! &#8211; Bronił się Pan Posterunkowy.<br />
- Ano był, weźcie przynieście jutro trochę więcej to zastanowię się nad awansem!</p>
<p>Po tych słowach Pan Komendant zanurzył swe zębiska ponownie w pysznej schabikowej przekąsce, niestety przeszkodził mu Pan Technik-Informatyk.</p>
<p>- Proszę pana, udało mi się ustalić niesamowite rzeczy na temat ofiary!<br />
- Ech, no dobrze, mówcie – Pan Komendant dalej zażerał kanapkę.<br />
- Otóż według danych z Oficjalnej Bazy Danych Policji wynika, że ofiara ma 27 lat, spotyka się z Panną Zadomkową, a jego ostatni wpis na tablicy lubi 14 osób! &#8211; Przekazał informacje Pan Technik-Informatyk.<br />
- Aż 14?! Ściągajcie mi ich wszystkich na komendę! &#8211; wykrzyknął podniecony Pan Komendant.<br />
- TAJEST!<br />
- Hahahah. Dorwę cię draniu, choćby to miało mi przeszkodzić w dalszej konsumpcji schabiku! &#8230;No ale na razie nic się nie stanie jak skończę, prawda?</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Na posterunek zaczęły przychodzić kolejne osoby. Znalazło się kilka dzieciaków, nerdów, gotów, metalowców, emowców oraz nielicznych normalnych. Żeby nie tracić czasu Pan Komendant postanowił przesłuchać wszystkich grupowo:</p>
<p>- Znają Państwo taką osobę jak Pan Niewidoczny?</p>
<p>Po tych słowach wszyscy zaczęli się rozglądać i pytać się dookoła czy ktoś go przypadkiem nie zna. Po dobrych 5 minutach okazało się, że wszyscy pierwsze słyszą.</p>
<p>- Jak to możliwe?! Wszyscy lubicie jego wpis na facebooku! &#8211; Grzmotnął pięścią w biurko Pan Komendant po czym się rozleciało.<br />
- jA TaM KlIkAm nA FfShYsTkO „lÓbIeM”! &#8211; powiedziała jedna z przedstawicieli pokemonek.<br />
- Ohh, mhrook niesamowitthyy phroomieniuje od niekthóórych profili, więcc klikham czasem „lubię” choć tak naprawdhę nie wiem dlaczeghooohoho – odpowiedział Pan Got.<br />
- To jakiś stary znajomy ciotki mojego chłopaka żony więc wypadało by od czasu do czasu coś „lubnąć”, prawda? &#8211; zadała retoryczne pytanie Pani Normalna.<br />
- No nie no! Tak daleko nie dojdziemy! Wynocha mi stąd! &#8211; wkurzył się Pan Komendant.</p>
<p>Gdy tłum zaczął się rozchodzić mroczna zakapturzona postać weszła do biura komendanta.</p>
<p>- Czy to pan prowadzi sprawę zabójstwa Pana Niewidocznego? &#8211; spytał Pan Zakapturzony, jak się okazało.<br />
- Oczywiście, a co?<br />
- Otóż ja go zabiłem. &#8211; odpowiedział Pan Zakapturzony. &#8211; Jam jest Pan Zakapturzony, Pan wszystkiego co zakapturzone, Pan morderstwa, Bóg cierpienia!<br />
- Haha! Wiedziałem, że w końcu cię znajdę, sukinsynu!<br />
Pan Komendant długo nie czekał. Wyciągnął zza pazuchy pistolet i strzelił w stronę Pana Zakapturzonego, zanim ten zdążył wyjąć swój sztylet.<br />
- I co, nadal myślisz, że jesteś taki fajny?! Zabiłem cię!</p>
<p>Ucieszony komendant szedł już do szafki z orderami by sobie jeden z nich wręczyć. Niestety nie przewidział, że Pan Zakapturzony jest również Różowym Power Rangersem. Użył on swej różowej siły gdy Pan Komendant akurat się zagapił. Przez drzwi do biura komendanta wpadło stado około 30 babek z reklam vanisha.</p>
<p>- Różowa siła! Zapomnij o plamach! &#8211; krzyknęły wszystkie.</p>
<p>Okazało się, że jest to ich znak do ataku, gdyż na tą komendę wszystkie wyciągnęły swoje proszki i zaczęły nimi walić w Pana Komendanta. Gdy już nie żył Pan Zakapturzony podniósł się i zaczął lewitować. Po chwili nawet świecił na różowo. W końcu rozległ się ogromny różowy wybuch i Pan Zakapturzony był teraz Wielkim Różowym Słoniem. Oczywiście rozwalił cały posterunek policji.</p>
<p>- Haha! Opanujemy świat dzięki mojej Złej Trąbie!<br />
- Zapomnij o plamach! &#8211; skandowały vanishanki.</p>
<p>Różowa brygada poszła w miasto by je zniszczyć. Pod naporem Złej Trąby wszystkie wieżowce i budynki od razu legały w gruzach. Nastał dzień na który czekały wszystkie jasne moce (w końcu różowy jest jasny, nie?). Gdy panowanie nad światem miało być już przejmowane przez Wielkiego Różowego Słonia na chmurce podleciał Jezus.</p>
<p>- Źle czynisz me dziecko! &#8211; odpowiedział zrównoważonym głosem.</p>
<p>Nic się nie działo. Różowy Słoń stał jak w ryty gapiąc się w Jezusa. Ten również nie ustępował. Vanishanki już się nawet trochę rozpłoszyły.</p>
<p>Gdy ludzie nie wiedzieli co robić, czy uciekać czy czekać na zbawienie ze strony Jezusa Wielki Różowy Słoń zaczął płakać.</p>
<p>- Wiem, że źle czynię! Czy ty myślisz, że ja chciałem być Wielkim Różowym Słoniem? Zło zdeprawowało mnie od środka! Nie chcę tak dłużej żyć! Zawsze chciałem mieć kochającą rodzinę, dzieci! Gdyby nie to, że moja żona została zamordowana po 66 dniach małżeństwa nadal byłym szczęśliwym szarym człowiekiem! Nie chcę tego panowania nad światem! Weź je sobie!<br />
- Nie martw się moje dziecko. Jutro zrobimy przyjęcie na twoją część! &#8211; Jezus uśmiechnął się w stronę Wielkiego Różowego Słonia.<br />
- Naprawdę? Przyjęcie? Dla mnie?! Hura! &#8211; Słoń zaczął skakać z radości, ale po chwili zaniechał, bo jeszcze bardziej rozwalał miasto.</p>
<p>Przyjęcie się odbyło, przybyło na nie wiele pięknych Słonic z ogromnymi kłami. Wielki Różowy Słoń szybko znalazł sobie partnerkę (nie było to trudne, przecież wiele leci na rozmiar) i byli do końca życia szczęśliwi.</p>
<p>Koniec.</p>
<p><a href="http://www.sunline-studio.com/blog/utwory/Pan Zabojca.pdf" target="_self">Wersja PDF do pobrania</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.sunline-studio.com/blog/?feed=rss2&amp;p=650</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kęs Nąsęsu</title>
		<link>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=647</link>
		<comments>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=647#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 22:02:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Webzir</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.sunline-studio.com/blog/?p=647</guid>
		<description><![CDATA[Kęs Nąsęsu

Setny raz oglądam Upiora w operze
Mimo że właśnie siedzę na kserze
I zęby szczerze gdy on w tej operze gra na pianinie
zamiast jak człowiek wejść po kominie
do mojej sypialni!

[...] (kliknij na tytuł by czytać dalej)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wiersz współtworzony przez Małgorzatę S.</em></p>
<p>Kęs Nąsęsu</p>
<p>Setny raz oglądam Upiora w operze<br />
Mimo że właśnie siedzę na kserze<br />
I zęby szczerze gdy on w tej operze gra na pianinie<br />
zamiast jak człowiek wejść po kominie<br />
do mojej sypialni!<br />
i twojej pralni!<br />
w końcu mogłabym uprać jego czarną pelerynę<br />
choć wolałabym zjeść teraz wędlinę<br />
to się robi całkiem bez sęsu!<br />
gdy nie mogę ugryźć kolejnego kęsu<br />
tego wielkiego nonsęsu.</p>
<p><a href="http://www.sunline-studio.com/blog/utwory/Kes Nasesu.pdf" target="_self">Wersja PDF do pobrania</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.sunline-studio.com/blog/?feed=rss2&amp;p=647</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostatni Wypas</title>
		<link>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=624</link>
		<comments>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=624#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 19:18:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Webzir</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiersze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.sunline-studio.com/blog/?p=624</guid>
		<description><![CDATA[Gdy dzień mija kolejny
Robię na drutach sweter z wełny
Nie mam już czasu do zmarnowania
Tylko me owce do wypasania

Siedzę na świeżym powietrzu obserwując owce moje
Staram się odpędzić natrętnych myśli roje
Które stale powracają ze zdwojoną siłą
Niszcząc każdą pozostałą myśl miłą

[...] (kliknij na tytuł by czytać dalej)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wiersz współtworzony przez Małgorzatę S.</em></p>
<p>Ostatni Wypas</p>
<p>Gdy dzień mija kolejny<br />
Robię na drutach sweter z wełny<br />
Nie mam już czasu do zmarnowania<br />
Tylko me owce do wypasania</p>
<p>Siedzę na świeżym powietrzu obserwując owce moje<br />
Staram się odpędzić natrętnych myśli roje<br />
Które stale powracają ze zdwojoną siłą<br />
Niszcząc każdą pozostałą myśl miłą<br />
Najcieńszą, najmniejszą, która by me życie uczyniła wspanialszym<br />
I spychają ją na plan dalszy</p>
<p>I gdy deszcz zaczyna padać<br />
Owce beczą, sweter z mych rąk wypada<br />
Uratować wszystko chciałem<br />
Nic nie wyszło jak planowałem</p>
<p>Rodzina odeszła, już nie pomoże<br />
Owce znikają gdzieś w ciemnym borze<br />
Jak całe moje życie, uciekły, wcale nie mają gorzej<br />
A nawet lepiej – nie atakują ich myśli coraz srożej<br />
O tym co by było, gdyby spełniły się moje marzenia<br />
Może nie zasługiwały spełnienia?<br />
Może dokonały swego przeznaczenia?</p>
<p>Zostaną gdzieś na strychu mego serca zakurzone<br />
Znajdą ciepłe miejsce tuż obok miłości<br />
Która stopi warstwę ochronną i na dobre tam zagości</p>
<p>Szkoda że moje życie nie może być powtórzone.</p>
<p><a href="http://www.sunline-studio.com/blog/utwory/Ostatni%20Wypas.pdf" target="_self">Wersja PDF do pobrania</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.sunline-studio.com/blog/?feed=rss2&amp;p=624</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>web.press zaczyna działaność!</title>
		<link>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=622</link>
		<comments>http://www.sunline-studio.com/blog/?p=622#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 19:08:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Webzir</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sprawy blogowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.sunline-studio.com/blog/?p=622</guid>
		<description><![CDATA[Witaj na moim blogu web.press! Wyewoluował on z poprzedniej formuły mojego bloga, w którym publikowałem różne komentarze do wydarzeń z polski i świata, a także recenzje i inne rzeczy. Ta odsłona będzie przedstawiać tylko moją twórczość pisaną.

[...] (kliknij na tytuł by czytać dalej)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj na moim blogu web.press! Wyewoluował on z poprzedniej formuły mojego bloga, w którym publikowałem różne komentarze do wydarzeń z polski i świata, a także recenzje i inne rzeczy. Ta odsłona będzie przedstawiać tylko moją twórczość pisaną. Ze starej zachowało się w sumie jedno&#8230; no dwa. Pierwsza wspomniana rzecz to archiwum avatarów, a druga to autor, czyli ja &#8211; Webbie.</p>
<p><strong>Życzę miłego pobytu!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.sunline-studio.com/blog/?feed=rss2&amp;p=622</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
